

Dzisiaj, tak już zupełnie oficjalnie, przyjęliśmy do załogi HR nowego gitarnika, który szarpie struny jak ostry popierdol, przy czym rusza się niczym szaman podczas modlitwy o deszcz. W przerwach między kawałkami poszukuje wytłumaczeń dla źródła cebulowego zapachu spod prawej pachy Jajca (a miał nową bluzę…). Natomiast w przerwach między graniem w podrzędnych kapelach punkowych, przywdziewa kurtałe z orłem w koronie na tle czerwonym i zakłada na gice deskę laminowaną szklanym włóknem, po czym staje się jednocześnie freestylerem, freeriderem, boardcrosserem i walczy ze śnieżnymi zaspami jak rychu peja z komercjalizacją.Tylko później zapomina zdjąć gogle. Powitajmy Olka na pokładzie, elo!